Koniec roku
26 grudnia 2011Tomek D.Na co dzień
Koniec roku się zbliża. Można powiedzieć że ostatnio entuzjazm pisania bloga mi opadł. Trochę jest w tym racji. Angażują mnie dwie sprawy właściwie. Jedna mieszkaniowa, wciąż nie domknięta a druga to osoba z którą ostatnio spędzam coraz więcej czasu (ku mojej uciesze). Skończyłem właściwie relacje z Czarnogóry. Tej z Gorganów pewnie nie napiszę. Może skuszę się na taką krótką, ale kto to wie. W nowym roku życzę sobie zamknięcie sprawy Mongolii, by mnie już więcej nie dręczyła. Poza tym wiele wskazuje na to że znów w wakacje odwiedzę Rumunię. Tempo wyjazdowe ostatnio osłabło. Głównie to przez Łódź w której spędzam co drugi weekend. Tyle na dziś. Może coś wrzucę jutro o Mongolii. Musi mi się tylko zacząć chcieć :) Pozdrawiam tych co tu zabłądzili.
Na koniec jeszcze pioseneczka co to za mną chodzi ostatnio.