Koniec roku

Koniec roku się zbliża. Można powie­dzieć że ostat­nio entu­zjazm pisa­nia bloga mi opadł. Tro­chę jest w tym racji. Anga­żują mnie dwie sprawy wła­ści­wie. Jedna miesz­ka­niowa, wciąż nie domknięta a druga to osoba z którą ostat­nio spę­dzam coraz wię­cej czasu (ku mojej ucie­sze). Skoń­czy­łem wła­ści­wie rela­cje z Czar­no­góry. Tej z Gor­ga­nów pew­nie nie napi­szę. Może sku­szę się na taką krótką, ale kto to wie. W nowym roku życzę sobie zamknię­cie sprawy Mon­go­lii, by mnie już wię­cej nie drę­czyła. Poza tym wiele wska­zuje na to że znów w waka­cje odwie­dzę Rumu­nię. Tempo wyjaz­dowe ostat­nio osła­bło. Głów­nie to przez Łódź w któ­rej spę­dzam co drugi week­end. Tyle na dziś. Może coś wrzucę jutro o Mon­go­lii. Musi mi się tylko zacząć chcieć :) Pozdra­wiam tych co tu zabłą­dzili.
Na koniec jesz­cze pio­se­neczka co to za mną cho­dzi ostatnio.

Brak komentarzy »

Zalatany

Już myśla­łem ze będę miał tro­chę wię­cej czasu na bloga. Nie­stety nie. Ostat­nimi czasy zala­tany jestem tro­chę. Głów­nie anga­żują mnie sprawy mieszkaniowo-kredytowe. Na razie nic wię­cej nie będę pisał by nie zape­szać. W dodatku przez to wszystko prze­wi­jają się jesz­cze stu­dia w Łodzi. Wszystko tam tro­chę dziwne jest i pełne lek­kiego zadę­cia. Od kilku dni nie mam żadnego sygnału od E. Mam nadzieje że wszystko w porządku i lada chwila wróci. W zeszłym tygo­dniu byłem na „Habe­mus papam”. Nawet fajny film. Pole­cam komuś kto nie zawsze ocze­kuje od kome­dii rzu­ca­nia tor­tem. Dopi­sa­łem kolejne dwa dni z Czar­no­góry. Mam nadzieje że jutro sprawę zakoń­czę. Może też dodam już mapki. Do napisania!

Brak komentarzy »

Wieczorem wychodzi ze mnie…

Ostat­nio nie cier­pię na nad­miar wol­nego czasu. Niby mam go cał­kiem sporo, ale w jakiś dziwny spo­sób się on mar­nuję. Pierw­szy zjazd był nawet fajny. Ludzie z któ­rymi stu­diuje są sym­pa­tyczni. Zaję­cia spoko, część z nich będzie wyma­gała ode mnie tro­chę pracy. Oprócz tego anga­żują mnie jesz­cze jedna sprawa, mia­no­wi­cie poszu­ki­wa­nie miesz­ka­nia. Ostat­nio byłem na tar­gach i nic cie­ka­wego nie zna­la­złem. Oka­zało się że wystaw­cami były firmy które aku­rat mnie mniej inte­re­sują. Jutro i poju­trze znów jadę oglą­dać jakieś loka­li­za­cje. Tym razem Wila­nów i Gocła­wek. W pią­tek zaję­cia w Łodzi. Zamknęli mi dwo­rzec, będę musiał wykom­bi­no­wać jak naj­ko­rzyst­niej się dostać rano na zaję­cia. Poza tym nudzę się E. jest w Ira­nie. Nie mogę się docze­kać jej powrotu. Dopi­sa­łem znów coś do rela­cji z Czar­no­góry. Na koniec znów muzyczka. Tym razem coś z rogami. Pozdrawiam

Brak komentarzy »

Pourlopowo

Hej! Już się ogar­niam i wra­cam do bar­dziej regu­lar­nych wpi­sów. Lipiec i Sier­pień z pod ciem­nej gwiazdy już za mną. Wrze­śniowy urlop tez minął jakby z bicza strze­lił. Po dro­dze był gdzie jesz­cze wyjazd w Biesy na długi week­end. Po powro­cie z Gor­ga­nów mia­łem jesz­cze egza­miny na stu­dia pody­plo­mowe. Skoń­czy­łem robić zdję­cia z Czar­no­góry i Gor­ga­nów. Te pierw­sze doda­łem do postu z rela­cją o Czar­no­gó­rze. Poza tym można je obej­rzeć  TU. Te kolejne za jakiś czas też tu pod­lin­kuje :) Tym­cza­sem wra­cam do pisa­nia rela­cji, które posta­ram się uzu­peł­niać jakoś czę­ściej. Na koniec muzyczka

 

Brak komentarzy »

Na wylocie

Mia­łem dziwny okres waka­cyjny. Jutro jadę na dwa tygo­dnie na Ukra­inę. Zdję­cia skoń­czy­łem obra­biać, rela­cji nie dopi­sa­łem. Może jak wrócę to skoń­czę to pisać. No i jesz­cze ta dziew­czyna, co mi w gło­wie zawró­ciła… Do następnego!

Brak komentarzy »

Druga zmiana

Dziś do pracy na drugą zmianę. Korzy­stam z oka­zji zaczą­łem w końcu pisać małą rela­cje z wyjazdu. Tro­chę nazbie­rało mi się tek­stu, a to dopiero począ­tek. Piszę z głowy, więc nie wszystko pew­nie pamię­tam, a część prze­ina­czam. Mam nadzieje tylko, że nie ma tego za dużo i ogól­nie jest tak jak było. Wszystko będę uzu­peł­niał w ist­nie­ją­cym wpi­sie. Mam na myśli zdję­cia, mapki i kolejne dni. Do prze­czy­ta­nia w takim razie :) Pozdrawiam

Brak komentarzy »

Czarnogóra 2011 — Rakija, góry, burki i Czarnogórki ;)

Wyjeż­dża­łem w pią­tek, tak tuż po pracy. Mia­łem dużo rze­czy do zro­bie­nia i mało czasu. Dzień w pracy wła­ści­wie stra­cony. Kon­cen­tra­cji pra­wie żadnej, tylko odli­cza­nie :) Ostat­nie zakupy, dopa­ko­wa­nie i w drogę. Pierw­szy nie­po­kój wzbu­dził mój bagaż. Jako, że nie zabie­ra­łem gara, spo­dzie­wa­łem się ogól­nie rzecz mówiąc nie za cięż­kiego ple­caka. W ciu­chach też zro­bi­łem małe cię­cia, m. in. mniej­sza ilość cie­płych ubrań, mniej koszu­lek na zmianę, bo towa­rzy­stwo było męskie ;) Na wadze wyszło 24 kg bez jed­nej wody i ele­men­tów namiotu. Nie­we­soło :| Potem już tylko na dwo­rzec na „Cho­pina”, któ­rym jecha­li­śmy do Brec­lava (mia­steczko przy gra­nicy Czesko-Słowackiej). Podróż była w porządku, bo mie­li­śmy miej­scówki. Nauczył nas tego majów­kowy wyjazd do Pragi i noc spę­dzona na sto­jaka. Prze­jazd bez pro­ble­mów. Na miej­scu byli­śmy o mało życio­wej godzi­nie, czyli po czwar­tej. Tuż po dzie­wią­tej odjeż­dżała nasza „Avala” do Bel­gradu. Pora­nek minął nam na: kanap­kach, wycieczkę na oko­liczny zamek i drzemką na ławce. Całość zakoń­czy­li­śmy „ciem­nym Kozłem” i pośpiesz­nym mar­szem na dwo­rzec. Kolejny raz opła­ciło się mieć miej­scówki. Pociąg jechał z Pragi i był dość mocno obło­żony. Tra­fił nam się prze­dział ze star­szymi paniami, a my piękni, mło­dzi, spo­ceni i po piwie… Czy­taj dalej »

Brak komentarzy »

wyWrócony

Witam po kolej­nej zbyt dłu­giej prze­rwie.  W zeszłą nie­dzielę wró­ci­łem z wyprawy do Czar­no­góry. Cały, zdrowy i wypo­częty. Nie­stety nie zmie­niło to w żaden spo­sób kwe­stii, że nie chce mi się nic ;) O wyjeź­dzie ciut wię­cej napi­szę w następ­nej wia­do­mo­ści pró­bu­jąc może coś skle­cić w stylu rela­cji. Tak w kilku zda­niach, to było faj­nie. Pogoda dopi­sała, cho­ciaż nie zawsze było sło­necz­nie. No cóż taki okres aku­rat. Plany w głów­nej mie­rze udało się zre­ali­zo­wać. Część gór­ską prak­tycz­nie w 90%  pozo­stałe atrak­cje w sumie także.  Po kolei co i jak już wkrótce. teraz zabie­ram się za zdję­cia, któ­rych jest cał­kiem sporo do zro­bie­nia. Pozdrawiam

Brak komentarzy »

Nędza

Jakiś dziwne rze­czy się ze mną dzieją. Ostat­nio nie sypiam dobrze. Nie wiem z czym to ma zwią­zek. Leże i gapie się w sufit. Pod kopułą z kolei kotłuje się tysiąc sto myśli. W zeszłym tygo­dniu w ciągu trzech dni spa­łem 12 godzin. Dziś pobi­łem nie­chlubny rekord 1,5h. Teraz sie­dzę przed kom­pem i… wciąż nie chce mi się spać, a w dzień nie drze­ma­łem. Coś dziw­nego… Nie­któ­rzy mówią, że to przed wyjaz­dem się dener­wuje. Prze­cież ja nigdy się przed wyjaz­dem nie dener­wo­wa­łem, to chyba nie to. Powoli kom­ple­tuje sprzęt. Kupi­łem raki. Może tak być że się przy­da­dzą, bo w Dur­mi­to­rze wciąż śniegi leżą.  Kupi­li­śmy też już suche żarcie, na kilka posił­ków. Mamy już bilety. Paca kupił City Stara w Cze­chach, ja dziś doku­pi­łem dojazd do Brec­lava. Wyj­dzie nam pew­nie około 600 PLN za prze­jazdy. Taniej mogłoby być tylko gdy­by­śmy jechali w więk­szej eki­pie. Do Bel­gradu mamy rezer­wa­cje miejsc więc nie jest źle. Na powrót szy­ku­jemy się na kuszetkę, może się uda.  Tym­cza­sem borem, lasem…

Brak komentarzy »

Po przerwie

Oj dawno, dawni nic nie napi­sa­łem. Obszer­niej się roz­pi­szę na temat wyjazdu do Pragi i tego co ostat­nio robi­łem, w następ­nym odcinku. Skoń­czy­łem zdję­cia i można je przej­rzeć tutaj. Ostat­nio mój rower chce mnie wykoń­czyć ner­wowo. Co chwila mi się coś psuje. Posta­no­wi­łem, nie dam się ;PW następ­nym tygo­dniu jadę już do Czar­no­góry. Z Pacą tylko. Pozo­stali — głu­pie trąby :P nie wie­dzą co tracą. Na zakoń­cze­nie coś faj­nego czyli Eric Clap­ton i Layla. Coś co mnie ostat­nio pozy­tyw­nie roz­bu­dza, we w miarę dobrej jako­ści i w wer­sji którą lubię. Pozdrawiam

Brak komentarzy »

Starsze wpisy »